Oczyszczanie skóry olejkiem: dlaczego warto + mój ulubiony produkt

Na rynku jest dostępnych tyle produktów do oczyszczania twarzy, że trudno zdecydować, co wybrać. Mleczka, płyny micelarne, żele, chusteczki – każda z nas ma swoją ulubioną metodę usuwania makijażu i zanieczyszczeń. Dzisiaj opowiem Wam o moim ulubionym sposobie na wieczorne oczyszczanie twarzy i produkcie, który jest ze mną niezmiennie od prawie dwóch lat.

Jeśli interesowałyście się popularnymi ostatnio koreańskimi sposobami pielęgnacji cery, pewnie słyszałyście o olejkach do mycia twarzy. Są one niezwykle popularne właśnie w Azji, a w ostatnim czasie zawitały też do naszych sklepów.

Wiele osób, gdy pierwszy raz słyszy o myciu twarzy olejkiem, natychmiast ma przed oczami obraz tłustej warstwy, której nie sposób domyć. Tak na początku reagowało większość znajomych, którym mówiłam o tej metodzie. Jednak każdy, kto choć raz spróbował olejku do mycia na własnej skórze wie, że te obawy są nieuzasadnione. Muszę jednak zaznaczyć, że ja używam od początku jednego olejku (jest to Gentle Cleansing Oil od Origins) i na doświadczeniu właśnie z nim opieram ten tekst, więc nie jestem pewna, czy ma to zastosowanie również do produktów innych firm.

Jak zaczęła się moja przygoda z oczyszczaniem skóry olejkiem?

Blisko dwa lata temu w warszawskiej Galerii Mokotów otworzył się pierwszy sklep Origins w Polsce. Byłam akurat na zakupach i pomyślałam, że może wypróbuję jakiegoś z ich produktów, bo słyszałam o tej marce wiele dobrego, głównie w amerykańskiej blogosferze. Tak się akurat złożyło, że w ramach promocji sklepu zorganizowano darmowe mini-zabiegi kosmetyczne. Postanowiłam, że na własnej skórze sprawdzę, o co tyle zamieszania.

Pani kosmetyczka zaproponowała mi zabieg (który sam w sobie szczególnie nie utkwił mi w pamięci), ale najpierw musiała oczyścić moją skórę. W tym celu użyła właśnie olejku. Na początku oponowałam i powiedziałam, że mam mieszaną skórę z tendencją do wyprysków i bałam się, że olej może jej zaszkodzić. Pani jednak mnie uspokoiła i zachęciła, żebym dała produktowi szansę. Nieco sceptyczna obserwowałam, jak nakłada tłusty olejek na moją skórę. A potem stało się coś niezwykłego. Kiedy dotknęła mojej twarzy zwilżonymi rękami, w kilka sekund konsystencja produktu zmieniła się w mleczko. Następnie przetarła moją buzię wilgotnym wacikiem, a ja z niedowierzaniem spojrzałam w lustro. Moja skóra była idealnie oczyszczona (na ostatnim waciku nie zostało absolutnie NIC), a przy tym całkowicie matowa, bez grama pozostałości olejku.

Po zabiegu od razu kupiłam ten produkt, mimo, że cena wydała mi się wysoka (zapłaciłam ponad 100zł razem z pompką). Okazało się to jednak jedną z moich najlepszych kosmetycznych inwestycji. Od tamtej pory nigdy nie kupiłam innego produktu do oczyszczania. Jego działanie całkowicie zrekompensowało mi wysoką cenę, a poza tym zachwyciła mnie jego wydajność – jedno opakowanie starcza mi na ok. 9-10 miesięcy.

Jaka jest przewaga olejku nad innymi produktami do demakijażu?

Zanim natknęłam się na olejek Origins, stosowałam inne popularne metody oczyszczania twarzy, takie jak płyny micelarne, mleczka i chusteczki. Przez długi czas nie byłam jednak w pełni usatysfakcjonowana. Dlaczego?

Każda z powyższych metod jest dla mnie jedynie pierwszym etapem w wieczornym oczyszczaniu twarzy. Zawsze musiałam zużyć tonę wacików nasączonych produktem, zanim uznałam, że moja buzia jest czysta. Jednak i tak nie wyobrażałam sobie nie umyć jej dodatkowo jakimś żelem lub płynem. Wiem, że niektórzy tak robią, ale po prostu miałam wrażenie, że bez wody nie jestem w stanie usunąć resztek makijażu i zanieczyszczeń, które zebrały się na twarzy przez cały dzień. Dla mnie największą zaletą olejku jest właśnie to, że za jednym razem usuwa makijaż i myje twarz. To oszczędność czasu, produktów i oczywiście wacików 🙂

Jak oczyszczanie skóry olejkiem wpłynęło na poprawę stanu mojej cery?

Jest jeszcze jedna kwestia – stosując olejek nie pocieramy twarzy (dokładny sposób, jak to robię przedstawię poniżej). Mało osób zwraca na to uwagę, a jest to rzecz, która naprawdę może odbić się na wyglądzie naszej cery. Ja dowiedziałam się o tym od pewnej ekscentrycznej pani dermatolog, do której poszłam kilka lat temu z powodu kłopotów z cerą (które towarzyszą mi od zawsze, ale wtedy się nasiliły). Pani zamiast dać mi leki (stan mojej skóry się do tego nie kwalifikował), udzieliła mi rad, które z początku wydały mi się dziwne, ale z czasem bardzo je doceniłam.

Przede wszystkim zaleciła mi usuwanie makijażu i zanieczyszczeń bez pocierania i bez użycia płatków kosmetycznych. Poleciła mi nakładanie produktu bezpośrednio na twarz, dokładne wmasowanie go, a następnie spłukanie wodą. Powiedziała, że pocieranie skóry (szczególnie intensywne) może przyczynić się do powstania zaczerwienień, nasilenia zmian trądzikowych, a nawet do pękniętych naczynek i większej ilości zmarszczek. Od kiedy zaczęłam stosować się do jej zaleceń moja skóra bardzo się „uspokoiła” – przestała przesuszać się na potęgę i nie jest już nadwrażliwa (a miałam z tym duży problem), mam też mniejsze problemy z wypryskami.

Jedyną problematyczną kwestią było znalezienie odpowiedniego produktu do takiego sposobu oczyszczania. Delikatne żele do twarzy, które byłyby odpowiednie do mojej cery, zwyczajnie nie radziły sobie z makijażem, przez co musiałam myć buzię kilka razy. Dlatego tak polubiłam olejek – okazał się idealny do tej metody.

Nie bez znaczenia jest dla mnie też zawartość naturalnych składników i piękny zapach – jest to jeden z powodów, dla których dla mnie olejek Origins przewyższa niektóre tańsze produkty, które miałam okazję przetestować.

W jaki sposób stosujemy olejek?

  • nakładamy olejek bezpośrednio na twarz (beż użycia wody)
  • dokładnie wmasowujemy produkt przez ok. 10-15 sekund
  • zwilżamy ręce i ponownie masujemy twarz (tym razem olejek powinien przybrać konsystencję mleczka)
  • spłukujemy produkt wodą, aż cera będzie zupełnie czysta
  • delikatnie osuszamy twarz miękkim ręcznikiem lub wacikiem (przykładając, a nie pocierając)

I to wszystko 🙂

Co sądzicie o tej metodzie? Jesteście skłonne ją wypróbować? A może już ją stosujecie? Chętnie poczytam o Waszych ulubionych produktach.

 

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply
    Natalia
    17 czerwca 2017 at 8:12 pm

    Co z demakijażem oczu?

    • Reply
      Joanna
      17 czerwca 2017 at 9:05 pm

      Dziękuję, zupełnie zapomniałam o tym napisać. Podjęłam próbę usuwania również makijażu oczu olejkiem i jeśli chodzi o zmywanie tuszu, było to bardzo skuteczne, ale niestety oczy mnie piekły. Nie jestem pewna, czy to wina olejku, bo mam naprawdę bardzo wrażliwe oczy, a w internecie czytałam mieszane opinie na ten temat. Ubolewam nad tym, bo przy zmywaniu makijażu oczu problem z pocieraniem wacikiem jest ten sam – narusza się wrażliwą skórę dookoła i łatwiej o wyrwane rzęsy. Ja niestety muszę pozostać przy płynie micelarnym, jeśli chodzi o oczy.

  • Reply
    stylowoizdrowo
    19 czerwca 2017 at 7:41 pm

    Ja olej stosuję do makijażu jesienią oraz zimą i idealnie sprawuje się w pielęgnacji. Latem nie jestem pewna czy jest to dobry pomysł, może powodować przebarwienia skóry z uwagi na częstą ekspozycję twarzy na słońce i może też zapychać pory, bo wiadomo jest gorąco.

    • Reply
      Joanna
      19 czerwca 2017 at 8:39 pm

      Jeśli chodzi o olejki do pielęgnacji, to zgodzę się z Tobą, bo zostawiamy je na skórze. Jednak ten służy tylko do mycia (spłukujemy go wodą), no i wiadomo, nie jest to 100% olej, bo w połączeniu z wodą zamienia się w mleczko 🙂 Ja mam skórę skłonną do zanieczyszczeń i przebarwień, a myłam ją olejkiem całe zeszłe lato i nic się nie działo. Myślę, że to dlatego, że to jednak produkt o konsystencji olejku, a nie olej 100%.

    Leave a Reply